Energia seksualna w nas

12.01.2018

Tak często w naszych czasach odchodzimy od łączenia seksu z miłością. Używamy seksu, by rozładować napięcia, czuć przyjemność czy budować ego w poczuciu, że udało nam się kogoś „zaliczyć”.  Ta energia w nas daje nam niezliczone możliwości, pozwala powołać nowe życie na świat, pcha nas do życia. O ile byłoby mniej rozwodów na świecie, gdybyśmy umieli zatrzymać się i medytować nad tą boską energią, gdybyśmy szanowali swój seks i podchodzili z szacunkiem oraz odpowiedzialnością do aktu prokreacji, pamiętali o tym, że zawsze może pojawić się nowe życie.

Instynkt, dzikość, fizjologia pchają nas ku rozmnażaniu w celu przedłużania gatunku, ale prócz tego jest coś głębiej w nas, coś co dzieje się, gdy nasza dusza łączy się z naszym seksem i nadaje głębszy sens tej boskiej energii w nas, temu spotkaniu z drugą istotą. Coś co sprawia, że kolejne podboje i używanie seksu dla samej przyjemności przestają być dla nas atrakcyjne, coś co sprawia, że umiemy się zatrzymać na naturalnym pogłębianiu bliskości, na sensie realizacji siebie i swojej duszy poprzez kontakt z tą boską energią, coś co jest pełne życia, mądrości, pasji, piękna, ale i głębi, mroku, ciężaru.

Kiedy umiemy się naprawdę poddać temu, co JEST bez manipulowania, wpływania na rzeczywistość, nawet poprzez dobre intencje pełne miłości i światła, wtedy prawda może się objawić i duch może mówić przez nasze ciało. Czasem może być tak, że mamy doświadczyć w życiu czegoś, co pomaga wzrastać naszej duszy, pomaga nam dojrzewać, a my uparcie szukamy tylko przyjemności w życiu, chcemy by było „po naszemu”. Przykładowo nasze serce może doświadczyć pogłębiania miłości tylko wtedy, gdy otwieramy się na pełnię nas samych, czyli miłość do tego co nazywamy „naszym cieniem”. Życie wtedy przestaje być podzielone. Jesteśmy jednością. Zaczynamy kochać siebie w pełnych barwach. Nie ma wtedy tego uproszczenia, że jeśli np. jestem w związku to jest dobrze i fajnie, a jeśli jestem sama / sam to jest źle. Zaczynamy poznawać i kochać życie takim, jakie jest. Widzimy pełnię barw bycia w bliskiej relacji z mężczyzną /kobietą – tych jasnych i ciemnych – bo na tym właśnie polega pełnia J i tak samo widzimy pełnię barw życia w pojedynkę jako singiel. Naturalnym ruchem jest doświadczanie tego, co JEST.

Agnieszka Czubak